<title_newspaper="Przekrj"> 
<title_article="Noc nie trwa wiecznie"> 
<author_1=Olgierd Budrewicz>
<author_2=>
<language=pl> 
<style=press> 
<year="1954">
<month="5">
<date=1954-05-09>
<period=w> 
<status=1_obieg>
<support=paper>
SIEDZ na przeciw rwno ustawionych awek i kilkorga dzieci. Dziel nas dwa metry i  przepa caa. Inne s nasze wiaty. Mwimy jednym jzykiem, ale inaczej wyobraamy sobie tre wypowiedzianych sw.
Zamykam  oczy. (Mog sobie na to pozwoli - oni i  tak  tego nie dostrzeg.) Prbuj przekroczy na moment granic dzielc nasze wiaty: wmawiam sobie, e oto jestem lepy. renicy mego oka nie przetnie ju promie soca. Nie bd mg normalnie pracowa, czyta, mie w oczach lku, szczcia, umiechu. Nie zobacz nigdy zadartego noska mojej creczki. Noc ma trwa wiecznie...
Wyobrania zaczyna dziaa zbyt intensywnie, bym cho chwil mg pozwoli si jej unosi. Otwieram oczy. Wracam w wymiary naszego wiata.
Przede mn  niewidome dzieci i ich nauczyciel.
Stefan Paliski prezentuje kolejno swoj gromadk i patrzy na mnie bystro niebieskimi oczami. Te bardzo ywe oczy nie widz jednak  nauczyciel jest take ociemniay.
Co te ci ludzie myl? Myl moe:
( Przyszed skd, powiada, te chce o nas pisa. Jak wyglda? Brunet czy blondyn? Mody czy stary? Przypatruje nam si pewnie jak dziwnym stworom. Bo te jak waciwie wyglda-my  istoty rozgarniajce rkami powietrze, jak pywak wod?...)
 Stachu, przeczytaj nami co. Stanisaw Poawski otwiera wielki tom powieci Leonidowa Sala Nr 3. Tematem jej s losy ociemniaych onierzy. Koniuszkami palcw wskazujcych obu rk wyszukuje w ksice odpowiednie miejsce. Teraz ja patrz na te czynnoci, na te wypuke punkciki szyfru pokrywajcego kartonowe stronice  i czuj si jak czowiek, ktry nie widzi; dla mnie karty ksiki s puste. Staszek czyta pynnie, rwno, tak jakbym czyni to ja sam, posugujc si alfabetem aciskim. 
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language>
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>
